Wprowadzenie przez Facebooka funkcji rozpoznawania twarzy wywołało spore zamieszanie. Komisja Europejska miała zbadać legalność tego rozwiązania.Podobne rozwiązanie zadebiutuje na Google+. Powinno jednak odbyć się bez kontrowersji. Dlaczego?

Przypomnijmy, że funkcja działa w ten sposób, że w razie umieszczenia w serwisie nowego zdjęcia dostajemy automatyczne sugestie co do oznaczenia osób na nim się znajdujących. Facebook podpadł tym, że była ona automatycznie włączona jako domyślna, więc każdy użytkownik, który nie chciał by w ten sposób sugerowano znajomym oznaczenie go na zdjęciach musiał zmienić ustawienia (opt-out). W przypadku Google+ funkcja o nazwie „Find My Face” działa na zasadzie opt-in, czyli zupełnie odwrotnie niż miało to miejsce na Facebooku. Dlatego też wydaje się, że nie powinna wzbudzić takiego poruszenia wśród internautów. Zespół Google twierdzi, że nowa usługa ma tylko i wyłącznie ułatwiać oznaczanie zdjęć.

Ciekawostką jest to, że jeszcze jakiś czas temu Eric Schmidt, były CEO Google, ujawnił, że firma wstrzymała prace nad systemem automatycznego rozpoznawania twarzy ze względów etycznych. Schmidt  dalej pracuje dla Google, ale funkcję nowego CEO pełni od kwietnia Larry Page.

Zaznaczmy jeszcze, że funkcja nie tylko nie jest włączana automatycznie, ale też nie „wychodzi” poza grono znajomych, mamy więc pewność, że nikt spoza naszych Kręgów nie oznaczy nas na zdjęciu.

Póki co nie znajdziecie jej w ustawieniach profilu. Jak zapewnia Matt Steiner z Google ma zacząć działać w ciągu kilku najbliższych dni. Widać, że Google, nauczony doświadczeniami Facebooka, przykłada wielką wagę do ochrony prywatności, starając się by korzystanie z nowych funkcji zawsze poprzedzone było zgodą użytkowników. W taki sposób dużo trudniej podpaść wszystkim tym, którzy są wrażliwi na punkcie prywatności w serwisach społecznościowych.

Radiosłuchacz, będący jednocześnie fanem swojej ulubionej stacji na Faceboku, najczęściej klika „lubię to” o godzinie 19. Komentuje godzinę później. Do wieczornego trybu użytkowników, powinni dostosować się również administratorzy fan page’y.

CatNapoleon.com poddał analizie aktywność ponad 1,2 mln fanów na największych stronach polskich stacji radiowych na Facebooku. Wziął pod uwagę 80 494 posty zamieszczone w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Wyniki badań przeprowadzonych na 763 tys. komentarzach i ponad 1,3 mln „lajkach” są znaczące dla moderatorów stron radiowych w serwisie społecznościowym, gdyż widać z nich, że najwięcej pracy powinni mieć wieczorami.

Statystyczny słuchacz na Facebooku pierwszy wyraźny wzrost zainteresowania wpisami od swojej ulubionej rozgłośni notuje około godziny 10. Przychodzi do biura, załatwia najważniejsze sprawy, ma krótką chwilę na oddech i wyrażenie swojego zainteresowania bieżącym wątkiem. W ciągu dnia komentuje zdecydowanie rzadziej. Ożywia się jeszcze na chwilę około godziny 13 i jego aktywność stopniowo maleje aż do wieczora.

Czas na dyskusje znajduje dopiero między 19 a 20. Według analizy catNapoleon.com, w ciągu ostatnich sześciu miesięcy na największych stronach stacji radiowych fani klikali „lubię to” głównie po powrocie z pracy: o godz. 19 (187 206 razy). W tym czasie pojawia się też najwięcej wpisów (13 400), które pociągają za sobą coraz bardziej ożywioną dyskusję. Najczęściej swoje komentarze umieszczają o godz. 20 (103 059).

 

 

Usługa Deals miała zapewnić Facebookowi silną pozycję na rynku grupowych zakupów. Po czterech miesiącach od jej wprowadzenia okazało się jednak, że nie stanowi ona zagrożenia dla Groupona,

Władze firmy wycofały usługę Deals. Pozostawił jednak na rynku Check-In-Deals – facebookową alternatywę dla Foursquare.

Biorąc pod uwagę liczbę użytkowników Facebooka, darmową promocję oraz brak prowizji przegrana z Grouponem może dziwić. Deals ruszyło w kilku amerykańskich miastach w kwietniu, jednak planowano rozszerzenie usługi na terytorium całego kraju a nawet a inne kontynenty. Serwis testowany był nawet w Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji, Hiszpanii czy we Włoszech.

Przedstawiciel Facebooka przyznał jednak w końcu, że usługa zostanie wycofana – Po czteromiesięcznych testach Deals, zdecydowaliśmy się wycofać usługę w ciągu najbliższych tygodni. Uważamy, że społecznościowe podejście do kierowania ludzi ku lokalnym przedsiębiorcom ma w sobie wielką siłę. Dlatego pozostajemy zaangażowani w budowanie narzędzi pomagających biznesom, poprzez takie usługi jak Ads, Facebook Pages czy Check-In Deals. Testy Deals wiele nas nauczyły i będziemy w dalszym ciągu badali jak najlepiej przysłużyć się lokalnym przedsiębiorcom – czytamy w oświadczeniu.

Niektórzy komentarzy są zdania, że rynek zakupów grupowych  czeka zastój – potwierdzać ma to fakt, że Groupon – lider ryku – notuje regularne straty.

Usługa Check-In-Deals zostanie natomiast rozbudowana o oferty grupowe. Dzięki niej użytkownicy logując się w określonych miejscach mogą dowiedzieć się czy dany lokal posiada w ofercie jakiekolwiek promocje.

Cały świat bacznie przygląda się wydarzeniom w Wielkiej Brytanii. Kilka największych miast Zjednoczonego Królestwa, w tym Londyn, ogarnęła fala protestów i zamieszek, których charakter daleko odbiega od miana „pokojowych”. Nie da się ukryć, że sytuacja w metropoliach jest bardzo niebezpieczna, policja momentami nie radzi sobie z rozwścieczonym tłumem. Jak zdołano ustalić, wandale zamieszani w demolowanie miast organizują się poprzez portale społecznościowe. Część brytyjskich parlamentarzystów sugeruje, że receptą na wewnętrzne problemy może być zablokowanie tego kanału komunikacji.

Brytyjska policja potwierdziła, że wiele osób biorących udział w zamieszkach organizuje swoje „akcje” za pośrednictwem portali społecznościowych, a także platformy BlackBerry Messenger, która ma ten dodatkowy atut, że wiadomości są szyfrowane a komunikacja jest zdecydowanie najszybsza ze wszystkich.

Współpraca administratorów mediów społecznościowych i policji?

Chuligani pokusili się nawet o szantaż pracowników firmy Research in Motion, administratorów platformy BlackBerry Messenger. Zagrozili, że udostępnią dane osobowe pracowników innym grupom biorącym udział w zamieszkach, w przypadku, gdyby ci współpracowali z policją.

Sprawcy zniszczeń w miastach Wielkiej Brytanii komunikują się także za pośrednictwem Twittera, jednak rekordy popularności biją amatorskie nagrania z wydarzeń umieszczane na portalu YouTube.

Zamieszki – Amatorskie nagranie

Politycy obwiniają media społecznościowe

Jeden z członków brytyjskiej Izby Gmin, Nick de Bois z Partii Konserwatywnej, stwierdził, że social media ponoszą część odpowiedzialności za ostatnie wydarzenia – Wygląda na to, że mamy do czynienia z bardzo dobrze zorganizowaną kampanią prowadzoną m.in. za pośrednictwem mediów społecznościowych. Wtóruje mu Karen Buck z Partii Pracy, dodając, że problem jest głębszy, gdyż serwisy socialmediowe są poniekąd odpowiedzialne również i za rozwój gangów w Londynie na przestrzenie ostatnich kilku lat. Jakie widzą rozwiązanie? Z ust brytyjskich polityków padły propozycje czasowego zablokowania dostępu do BBM czy Twittera, celem zdezorganizowania działań szajek grasujących w ostatnich dniach po miastach Wielkiej Brytanii. Niewątpliwie takie kroki spowodowałyby falę protestów przeciwko ograniczaniu wolności w Internecie, zarówno ze strony internautów jak i przedstawicieli portali, więc wydaje się, że ciężko będzie je wprowadzić w życie.

Dynamiczna komunikacja i jej skutki

Z drugiej strony, Mashable zanotowało w ostatnich dniach wzmożoną aktywność w social mediach wszystkich tych, którzy chcą usuwać skutki zniszczeń w angielskich miastach, co potwierdza, że problemem nie są media społecznościowe jako takie, ale sposób ich użycia przez poszczególne jednostki i grupy. To w czym na pewno okazują się być pomocne dla wandali to stworzenie dobrej platformy do prowadzenia niezwykle szybkiej komunikacji. Dodajmy do tego jeszcze wysokie prawdopodobieństwo tego, że umieszczanie przez pierwszych sierpniowych chuliganów materiałów w Internecie mogło stać się zachętą dla inspiratorów kolejnych rozrób i otrzymamy „udział” social mediów w opisywanych wydarzeniach. Być może problem rozwiązałaby kwestia większej współpracy organów ścigania czy przedstawicieli rządu bądź parlamentu z administratorami portali społecznościowych. Oczywiście wszelaka ingerencja w wolność korzystania z Internetu musiałaby mieć w takim przypadku bardzo konkretne i uzasadnione podstawy, wszak byłaby formą ingerowania w prywatność jednostek.

Przypomnijmy, że fala zamieszek na Wyspach zaczęła się kilka dni temu w Londynie. Grupy młodych, często zakapturzonych postaci niszczyły sklepy, podpalały budynki. Ciężko je nazwać protestami z uwagi na to, że sprawcy nie podnoszą żadnych żądań, skupiając się na niszczeniu mienia. Sporo komentatorów uważa, że uproszczeniem byłoby jednak stwierdzenie, że to działalność pospolitych przestępców i chuliganów, sugerując, że podłoże problemu jest znacznie głębsze, wiążąc je z trwającym kryzysem ekonomicznym i konsekwencjami jakie niesie zwłaszcza dla młodych ludzi.

Administratorzy serwisów powinni współpracować z policją?

Co więcej, chuligani posunęli się nawet do tego, że wysłali wiadomość do twórców BBM, firmy Reserach In Motion, w której grozili udostępnieniem danych osobowych pracowników firmy innym grupom biorącym udział w zamieszkach, gdyby ta zdecydowała się na współpracę z policją poprzez udostępnienie kodów, kluczy i informacji o użytkownikach BB Messengera. Sprawa może być o tyle problematyczna, że firma w przeszłości już podejmowała współpracę z niektórymi rządami, a z niektórymi nie, przez co obwiniano ją o zamieszki w Indiach.

Również Twitter miał swój udział w ostatnich wydarzeniach w Wielkiej Brytanii. Za jego pomocą komunikowali się nie tylko sprawcy zniszczeń, ale również ci, którzy określali siebie mianem biernych obserwatorów. Na YouTube z kolei bardzo szybko znalazły się dziesiątki amatorskich nagrań, udostępnianych zarówno przez chuliganów jak i osoby postronne.

Wtyczka Better Facebook umożliwia użytkownikom Facebooka nowe, ciekawe rozwiązania. Facebookowicze mogą teraz np. sprawować pełną kontrolę nad tym, co ukazuje się na tablicy. Mogą również zmienić klasyczny layout na inny.

Facebook cały czas wprowadza zmiany, mające na celu zwiększenie funkcjonalności serwisu. Nie zawsze jednak działania te spotykają się z aprobatą jego użytkowników. Co więcej, wydaje się, że w dalszym ciągu jest wiele możliwości na ulepszenie portalu, których zespół Facebooka nawet nie dostrzega. Matt Kruse postanowł zmienić ten stan rzeczy. Stworzona przez niego wtyczka Better Facebook jest doskonałym sposobem na zwiększenie funkcjonalności Facebooka i dostosowanie go do oczekiwań użytkowników. Przyjrzyjmy się kilku wybranym opcjom, które pomogą nam „ulepszyć” fejsa:

Nowy layout

To opcja dla użytkowników znudzonych klasycznym, niebiesko-białym wyglądem Facebooka. Wtyczka oferuje np. wzór ciemnoniebieski, szary, zielony, ale jeśli kogoś nie zainteresuje żaden z oferowanych, może ustawić swój własny. Cały czas zresztą pojawiają się nowe wzory od innych użytkowników.
To nie wszystko – teraz można również zmienić wielkość czcionki (osobno dla komentarzy).

Grupowanie informacji

Im więcej mamy znajomych, im więcej stron „polubiliśmy”, tym więcej treści pojawia się na naszych tablicach. Better Facebook umożliwia przyporządkowanie tych treści do poszczególnych kategorii, co może być korzystne dla fanów setek fan page’ów, tudzież zapalonych graczy w FarmVille czy CityVille. Grupować można też treści pochodzące od znajomych, stwarzając choćby zakładki „nowe zdjęcia profilowe” czy „linki”.

Filtrowanie newsów

Filtrowanie treści pojawiających się na tablicy nie było wcześniej tak dokładne. Teraz można ukryć nie tylko posty określonego typu ale też konkretne treści od wybranych osób, a nawet takie, które zawierają wskazane przez nas słowo-klucz. Tak więc jeśli nie chcemy wiedzieć, że osoba X wrzuciła na swój profil album ze zdjęciami, Feed Filters przychodzi z pomocą.

Ukrywanie przeczytanych

Nawet jeśli dana treść nas zainteresuje, ale po jej odczytaniu nie chcemy już do niej wracać, wtyczka proponuje opcję „przeczytane”, usuwającą wskazaną informację z naszej tablicy.

Informowanie o komentarzach

W przypadku użycia opcji „przeczytane” Facebook nadal może wyświetlać oznaczoną wiadomość gdy ta zostanie przez kogoś skomentowana. Jeśli jednak tego nie chcemy, możemy całkowicie „wyciszyć” daną wiadomość dzięki ikonce „mute” – wtedy post nie pojawi się na tablicy niezależnie od tego czy został skomentowany czy nie.

Ukrywanie swoją aktywności

Znajomi odwiedzający profil widzą naszą ostatnią aktywność w serwisie – wszystkie ostatnie zamieszczone przez nas komentarze czy strony, które ostatnio polubiliśmy. Wtyczka daje użytkownikom możliwość wyłączenia tej opcji.

Przeglądanie zdjęć

Dzięki automatycznemu podglądowi pełnego formatu miniatur zdjęć znacznie szybciej będzie można przeglądać treści pochodzące z takich portali jak Kwejk czy Demotywatory. Bardzo szybko będziemy mogli również obejrzeć pojedyncze zdjęcia wrzucane przez naszych znajomych.

Byli znajomi

Facebook kojarzy się z pozyskiwaniem nowych znajomych, ale zdarza się również tak, że ktoś wykluczy nas z grona swoch znajomych. „Friend Tracker”, znajdujący się z prawej strony ekranu, powiadomi gdy ktoś zerwie z nami znajomość.

Licznik znaków

Ustawiając status na Facebooku możemy maksymalnie użyć 420 znaków, jednak dopiero Better Facebook proponuje licznik, będzie można kontrolować długość wpisu.

Wtyczka jest dostępna dla użytkowników takich przeglądarek jak Firefox, Chrome, Opera czy Safari. Nie obsługuje natomiast Internet Explorera. Można ją pobrać z oficjalnej strony.

Witaj w WordPressie. To jest Twój pierwszy wpis. Zmodyfikuj go lub usuń, a następnie rozpocznij blogowanie!